Menu Zamknij

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 3.

Myśmy się tego trochę bali, ale nie za bardzo.

Białowieża bardzo się ostatnio zmieniła. Nie ukrywam, że mnie to cieszy. Hm… Ujmując to elegancko – struktura społeczna także została dotknięta zmianami, jeszcze delikatnie, ale… czas jak zwykle jest po stronie rozwoju. Jedno się nie zmieniło: wieś od początku była odwiedzana przez ludzi, którzy decydowali od wielkich sprawach, chociażby z kronik Jana Długosza wiemy o wizytach Władysława Jagiełły, bywali kolejni królowie i carowie, car Aleksander II Aleksander III i jego syn – car Mikołaj II, a to przyjechał Herman Goering, a to towarzysz Gierek, a także współcześni politycy, decydenci i celebryci. Nie wymienię, bo to długa lista.

Paradoksalnie – może i się rozmawiało o przysłowiowych losach świata, ale wieś – tego nie odczuwała. Przewrót Solidarnościowy, nie zmienił faktu, że nie było w Białowieży, żądnych wielkich nazwisk, legendarnych działaczy, ludzi, którzy mieliby potężną siłę sprawczą nawet w tym lokalnym wymiarze. Chociaż miejscowi działacze robili, co mogli. Żeby ustalić: co mogli – oddaję głos moim rodzicom.

Strach jako narzędzie, służce przekonywaniem nieprzekonanych. Stara, niedobra, lecz tak jakby – tradycja. Ci, którzy chcieli – przekraczali granicę komfortu, oswajali strach i niepokoje i robili to, co uważali za możliwe do zrobienia.

W pandemicznych realiach proces przechodzenia od strachu do działania – wydaje się być podobny. Poziom ryzyka i tak każdy z ans określa sam. Indywidualnie przypomina sobie czego się boi najbardziej na świecie, i ile ma w sobie odwagi

Kiedy w latach 80 tych moi rodzice rozważali swoje za i przeciw i decydowali się na składanie podpisów, uczestnictwo w nielegalnych apelach i przemycanie i rozpowszechnianie dobrych wieści z uznanych przez władze za niedobre źródeł – na wysokich szczeblach politycznych grano o nową Europę.

Czasem się zastanawiam, czy te dwa światy – wielkich graczy l politycznych i zwyczajnych ludzi podejmujących swoje codzienne decyzje – czy te dwa światy naprawdę tworzą ten jeden – najlepszy z możliwych światów – jak uważał Niemiecki filozof Gottfried Wilhelm Leibniz głoszący taką filozofię optymistyczną.?