Menu Zamknij

Kobieta, która masuje się jadeitową popielniczką.

Tak, teraz jest czas zachowania twarzy. Sama od siebie odbieram wynik  badań,  lustruję się uważnie.  Trzeba coś zrobić.  I przed lustrem glosuję na siebie. Więc chodzi o zachowanie twarzy, spokój,  spokój w oku prawym. Spokój w oku lewym. Dzisiaj wyłączam wszelkie wiadomości, odpuszczam politykę , zamartwiania się społeczne i wszelkie sensacje. Uwagę koncentruje na czubku swojego nosa. I  tu otwiera się filozoficzny wręcz kosmos!

Zachowanie twarzy Na Dalekim Wschodzie – to sprawa życia i śmierci, a nie urody. Stracić twarz, stracić honor – w Chinach, Korei i Japonii wiąże się z koncepcją guanxi – relacji. Z naszego punktu widzenia- to kwestia reputacji, \a tam od wieków, twarz’ jest wszystkim, co w życiu ważne Jej utrata, czyli plama na honorze, także dziś prowadzi np. do głośnych samobójstw polityków, ale ja nie o politycy. Nie nie nie/. BO twarz w naszym świecie to wizytówka nie tyle honoru, co przynależności pokoleniowej. Mam na to pełną zgodę. Ale i tak pod wpływem  impulsu postanawiam sięgnąć po starożytne techniki chińskiego masażu, bo kto zna się na twarzy lepiej, niż starożytni Chińczycy?

Czytam zachłannie o punktach, uciskach, meridianach, jadeitowych płytkach. I mój entuzjazm rośnie. Rośnie i rośnie.

Nie tracąc czasu, szukam w domu wszystkiego co jadeitowe, bo natychmiastowe zdobycie takiej płytki nie jest możliwe. Trzeba czekać na przesyłkę, a entuzjazm nie zna pojęcia cierpliwości.

Tak, to ja jestem kobietą, która masuje się jadeitową popielniczką, jedynym, nieużywanym dotychczas, a jakże uroczym gadżetem z wszystkomającego chińskiego sklepu.

Prosty sposób, by zachować postawę moralną i szacunek, nie wyrzekać się swoich przekonań, nie skompromitować się.  Zachować twarz.

milkamalzahn.pl