Menu Zamknij

Marcowe slow life 2020.

I stało się: mamy slow life, często takie z przymusu, a niekiedy slow life na lęku, ale jednak – spowolniliśmy siebie i świat. Stało się: przyglądamy się rzeczywistości z perspektywy epidemii, jesteśmy domowymi wirusologami, magazynierami, psychologami – w rytmie slow. Nie ma się gdzie śpieszyć. Gdyby jednak zapytać: “a dokąd a dokąd, a dokąd tak gna”, to co nie gna, bo zostało zatrzymane siłą – otworzyłby się nam nowe, wewnętrzne perspektywy. Tak zwany “pęd życia” odbijający jak w lustrze ludzkie rozedrgania, pobudzenia, chaos – przestał szumieć. Milczy. Slow to nie są zamknięte sklepy, slow to pozostawanie w pogodnym nastroju spokojnego oczekiwania na dobro, które przecież jest:) Zawsze było. Dzisiaj sięgam po dobro, po te drobne domowe (i przydomowe) przyjemności i jestem idealnie slow. Sama ze sobą.

krajobraz po bitwie

milkamalzahn.pl