Menu Zamknij

Proces przewietrzania.

Cóż, też się napowietrz. #43

Wietrzenie głowy powinno być taką samą oczywistością, jak wietrzenie pościeli, poduch, kocy. Po prostu – przez parę godzin, kilka dni, tygodni – moglibyśmy się oddawać  procesowi przewietrzania.

Wietrzę się, przewietrzam się, przewieszam – lekko zgięta w pół, żeby wiatr dotarł wszędzie.

I oto nie ma już tej przebrzmiałej wersji mnie.   Głowę wystawiam na działanie przestrzeni, cudownie harmonijne krajobrazy stemplują moją pamięć. Przewietrzam się czymś, co czyści każdą komórkę i odkurza ścieżki neurologiczne. Trakty komunikacyjne zaczynają wyglądać pięknie i nowocześnie.

Po przewietrzeniu z łatwością buduję aktualną wersję mnie.

Nastąpiło  wyczesanie, wyczekanie, długi sen i wielkie przebudzenie. Więc głaszczę czule wszystkie poduszki z dna szafy :-).

Biorę wdech. Wydycham niebieskie niebo. Jestem gotowa.

http://facebook.com/Milka.Malzahn

OLYMPUS DIGITAL CAMERA