Menu Zamknij

Światła mojej wsi.

Tym razem – na wsi mrok, a „ostatn…

W domach na mojej wsi światła wieczorem zapalają się tylko w jednym pokoju. Przez cały wieczór  cicho jest, nawet psy nie hałasują. W wigilię było – jak makiem zasiał i makowcem zagryzł. I zasnął.

Grudniowy deszcz nie ustaje w wysiłkach, żeby choć umyć szyby, a one każdego dnia są coraz bardziej szare.

Jest tak pusto. Jest tak spokojnie. Że gdy pojawi się nowy rok – to się pewnie trochę zdziwi. Chyba że sam będzie dziwny. To bardzo możliwe. Już na starcie.

Ludzie w sklepie skarżą się na ten spokój, zza masaeczek większość słów i żalów dociera do mnie z opóźnieniem.

Gdybyśmy zakryli uszy, byłoby jak pod wodą. Ale nie jest. Wciąż jesteśmy na powierzchni, dopóki wieje wiatr w żagle – płyniemy. I pewnie  dopłyniemy do celu.

W domach na mojej wsi światła zapalają się tyko w jednym pokoju i nie jestem pewna, czy  celem jest zapalanie wszystkich świateł we wszystkich pomieszczeniach, zaproszenie gości, rozproszenie mroku?

Ale jeśli każdy z nas ma inny cel? Czy spotkamy się przy jakiejś uwspólnionej wersji jednego celu? – oto jest pytanie

A do tego, wiadomo – „ostatni gasi światło”.

milkamalzahn.pl