Menu Zamknij

Tyle rzeczy mam w mieszkaniu.

Gdy mieszkanie mogłoby by…

Tyle rzeczy mam w mieszkaniu. Tyle punktów oparcia i punktów odniesienia. Odnoszę się do przeszłości, z wielką chęcią, a do przyszłości się odnoszę z niepokojem pełnym szacunku. Nauczono mnie sentymentu do tak zwanych pamiątek. Artefakty po przodkach. Legendy o ulubionych fotelach, o szczęśliwym pierścionku przynoszącym szczęście. Wazon cioci, co zawsze stał w oknie, gdy wujek….

Fajka wujka i jego portret przedwojenny. Zielony, jakby wujek już…

Owszem, wujek już.

Tyle rzeczy mam w mieszkaniu: ulubiony kubek pierwszej miłości, zasuszona róża od nieznajomego. Bucik dziecka. Wzrusz.

Tyle rzeczy, osobistych i obdarzanych emocjonalnie. Moje mieszkanie mogłoby być albumem ze zdjęciami. Ale nie jest. I mam więcej odkurznaia.

Gdyby przyszło zło I mi je wszystko ukradło?? Skandal. Pustka.

Gdyby przyszło zło I ogień roznieciło? Pustka, bieda.

Ale ile swoich rzeczy miał mój prapierwszy praprapraprzodek>\ten ktory już wyszedł z jaskini I mieszkał wraz ze swoim plemieniem w jakiś chatach… może wędrował? Może już hodował kury?

Ile to było rzeczy wartych noszenia na plecach.

Ile rzeczy budziło takie emocje, jak moja filiżanka art deco, z której piłam kawę w pierwszej pracy, co?

milkamalzahn.pl