Menu Zamknij

Wieś jest wasza, ale puszcza jest nasza — Solidarność i Białowieża 6.

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 6

Białowieża – kiedyś mieściły się tu niedostępne dla zwykłych śmiertelników dwory myśliwskie, aktualnych władców, przedtem były też pradawne osady, o których w zasadzie teraz nikt nic nie wie. Królowie stąd wyruszali na polowania, i tam, gdzie ucztowali po udanych łowach – teraz turyści ucztują, albo stamtąd wyruszają na swoje spacerowe trasy. Trasy te nie zaprowadzą ich w niedostępne rejony lasu i nie wyjaśnią tej relacji pomiędzy światem wsi i światem pradawnej zieleni. Wszyscy wiemy, że istnieje podział, bo ostatnie lata to polityczne przepychanki o koncepcję ochrony Puszczy, ale podział ma swoje korzenie dużo głębiej i wpłynął także na białowieski ruch solidarnościowy.

***

Utrzymanie tego podziału nie jest już sensowne, nie jest bezpiecznie, nie jest czymś, co równoważy tę rzeczywistość. Kwestia klimatycznych zmian, kwestia funkcjonowania ludzi na tej planecie, temat zdrowia społecznego fizycznego, psychicznego — stawia pytania, o to, co dalej. Skoro ten entuzjazm solidarnościowy nie wygenerował tego, co pozwoliłoby wspólnocie być naprawdę czymś wspólnym, wyczulonym na sygnały idące od ludzi i od natury, czymś, co potrafi podsunąć rozwiązania niebędące ani rozgrywką lokalnych chciejstw i tęsknot, ani światowej geopolityki. Posolidarnościowa Polska miała być domem spokojnych ludzi, traktujących siebie z szacunkiem i tak traktowanych przez tych, którym zaufała. Tymczasem… Wiadomo, jak jest.


A w Białowieży przeżywającej teraz turystyczny rozkwit, echo podziału na swoich i nieswoich (bez względu na ich chęci, możliwości i zaangażowanie) nadal odbija się o ścian lasu i melodia ta nie jest podejmowana.
A mogłaby być wspólną pieśnią. Bo dlaczego by nie?

***

O tamtych czasach opowiadali Elżbieta i Przemysław Malzahn.